Na pierwszym roku studiów, na kursie fizyki, miałem wykład o obróbce danych. Między innymi miałem podaną formułę matematyczną, jak wyniki pomiaru aproksymować do zależności liniowej.
Jakieś dwa tygodnie później odbyło się laboratorium, na którym miałem sprawdzić prawdziwość wzoru. Był prawdziwy, wyniki za to wyjątkowo nie pasowały. Wyliczona funkcja liniowa (y=ax+b) miała niezerowy współczynnik c, co kompromitowało: albo prawo Ohma, albo mnie. Ponieważ nie było możliwości powtórzenia eksperymentu, a nie uznałem, że doktór uwierzy prędzej Ohmowie niż Ziucie, dopuściłem się sztuczki. Wziąłem linijkę i poprowadziłem na wykresie piękną prostą przecinająca punkt (0,0). Wynik obliczeń poprawiłem, przesuwając przecinek tak, by problem można było zaniedbać.
***
Odkąd przeczytałem po raz pierwszy o transhumanistach, czułem instynktownie, że to podobne przekrętasy, co ja. Biorą wykres wzrostu mocy obliczeniowej komputerów, przy pomocy umiejętnie podstawionej linijki tuningują prostą. Prosta przebija sufit, a transhumaniści z dumą oświadczają: "to nie ja, to Osobliwość".
I nie ma w tym złej woli. Współczesny racjonalizm-scjentyzm zaspokaja wszystkie duchowe potrzeby człowieka za wyjątkiem Życia Wiecznego. Trzeba więc było wymyśleć przynajmniej namiastkę. Erzac.