Ha! Popularność poprzedniego wpisu mnie zadziwiła. Tylu wyświetleń nie miałem od czasu inwazji botów sprzed kilku lat. Winić mogę kolegę, który podrzucił linka na Facebooka. Sprawdza się pogląd, że blogosfera nie działa już samoistnie i jeśli chcesz być czytany, musisz się sprzęgnąć ze społecznościówkami.
Tyle o mnie. Chciałbym dziś uzupełnić poprzedni wpis. Wtedy urządziłem podróż do przeszłości, by skatalogować obietnice Dukaja, z których się nie wywiązał. Dziś chciałbym wytłumaczyć o co chodzi ze wspomnianymi na marginesie tajemniczymi
projektami.
Pomysł ten wpadł mi do głowy, kiedy zabierałem się do gniewnej recenzji
Serca ciemności. Recenzji ostatecznie nie napisałem, bo rzetelna analiza spolszczenia conradowskiej powieści była zbyt czasochłonna, ale już pobieżny resercz pozwolił zauważyć jedną ciekawą rzecz. Premierze
Serca ciemności towarzyszył cały szereg innych rzeczy: esej Dukaja w kwartalniku
Książki, debata z Magdaleną Heydel i Maciejem Świerkockim podczas Conrad Festival, wywiad dla Dwutygodnika oraz szereg pomniejszych wystąpień, których nie zdążyłem skatalogować, bo w dzisiejszej sieci wszystkie ginie w feedzie.
Wszystkie te rzeczy nie były tradycyjną aktywnością promocyjną wokół nowej książki, ale odautorskim komentarzem. bez którego sens, po co właściwie i dlaczego w taki sposób Dukaj przełożył
Heart of Darkness mógłby zostać niezauważonym. Bo co byśmy mieli? Motto pożyczone ze wstępu do
Murzyna z załogi "Narcyza", buńczuczny blurb z tyłu okładki (
To nie translacja, to trans-fuzja!) i ekstrawagancki styl, każący Dukajowi wrzucać do XIX-wiecznego Kongo mieszający współczesne słownictwo (
Korporacja), archaiczne słownictwo (
buntowniki) i onomatopeje rodem z Janusza Christy (
Mpomm!). Żeby to wszystko zrozumieć, czytelnik musi zdobyć archiwalny numer Książek i doczytać esej
Żyj mnie. Dziw, że nie dodano go do książki jako posłowie tłumacza. Czy tam spolszczacza.
To nie pierwszy taki przypadek. Od ponad dekady Dukaj nie napisał książki samodzielnej, to jest takiej, którą możemy wziąć z półki, przeczytać i przemyśleć, bo między okładkami zawarte zostało wszystko, czego potrzebujemy. Taki był
Lód,
Inne pieśni i pozostałe
[1]. Natomiast gdzieś od
Wrońca i
Króla bólu[2] zaczął Dukaj obudowywać swoją twórczość, niby jakąś katedrę
[3], przyporami wyjaśnień, przypisów i manifestów.
Dlatego zaczynam przychylać się do poglądu, że obecnej działalności Dukaja nie da się odmierzać — jak u pisarzy — tytułami kolejnych wydawanych powieści i opowiadań. On teraz tworzy
projekty. Każdy projekt to
pakiet składający się z manifestu programowego, objaśnień oraz utworu prozatorskiego, który jest ilustracją/wdrożeniem tez manifestu. Pierwocinę
[4] widzieliśmy przy okazji
Linii oporu i
Wrońca.
Starość Aksolotla i
Serce ciemności to już projekty prawie na całego — Dukajowi zostało przełamać się i wydawać kolejne projekty w jednym pakiecie, żeby czytelnicy nie musieli biegać i zbierać poszczególnych elementów.
Co ciekawe, Dukaj, choć kojarzony ze skakaniem od tematu do tematu oraz z niespełnianiem obietnic, jest szalenie konsekwentny.
Serce ciemności wypełnia założenia książki 2.0 lepiej niż będący jej manifestem
Aksolotl (który ludziom prostym jak my mógł wydać się ebookiem z przypisami i ilustracjami). Z kolei
Aksolotl wyglądał, jak wyglądał, bo dopiero po wywaleniu infodumpów poza narrację mógł być formą literatury postulowaną przez
Serce — transferem przeżyć
[5].
Serce ciemności jest więc składnikiem projektu
Starość Aksolotla, a
Starość składnikiem
Serca. Czy takie odwoływanie się do samej siebie, zjadanie własnego ogona nie przypomina rekurencji? Jeszcze się okaże, że Dukaj nie pisze tej zapowiadanej od paru lat powieści, ale ją żyje.
P.S.: Już po wrzuceniu tego tekstu wyguglałem, że
Starości Aksolotla też towarzyszył esej-manifest,
Bibliomachia w Książkach. Magazynie do czytania 1/2015. Pewnie czytałem, kiedy wyszło, ale potem zapomniałem.
[1] Czasem nawet lepiej było nie wiedzieć, czy książka z czymś koresponduje —
Czarne oceany i
Perfekcyjna niedoskonałość nie wydają się tak bardzo oryginalne odkąd wreszcie spolszczono Diasporę Egana.
[2] Oczywiście nie całego, bo tylko
Linia oporu i
Oko potwora są datowana na po
Lodzie. Ponadto to
Linia... funkcjonuje jako kolejny Kolejny Przełomowy Tekst Dukaja, podczas gdy
Oku potwora przypadła rola hołdu Lemowi i niczego ponadto.
[3] Już drugi niski żarcik o Dukaju, jaki wymyśliłem. Hi hi.
[4] Kolejny niski żart.
[5] A przeżycia mamy USŁYSZEĆ, POCZUĆ, a nade wszystko — ZOBACZEĆ. Wszystko więc, czego nie da się wyrazić wariacją przeżyć zmysłowych, wylatuje.